Projekt „Współpraca międzysektorowa, jako podstawa poznania innowacji w rolnictwie”

Lokalna Grupa Działania Ziemi Siedleckiej w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Ośrodek Kultury i Aktywności Lokalnej w Krzesku realizuje projekt pn.: Współpraca międzysektorowa, jako podstawa poznania innowacji w rolnictwie”, którego celem jest powstanie nieformalnej grupy, składającej się z wybranych rolników, przedsiębiorców skupiających się wokół szeroko rozumianego rolnictwa oraz przedstawicieli organizacji pozarządowych, która wspólnie będzie uczestniczyć w szkoleniach, wyjeździe studyjnym oraz konferencji. Działania będą prowadzić do wzajemnej wymiany wiedzy i doświadczeń oraz poznania funkcjonowania innych – bardzo dobrze – rozwiniętych przedsiębiorstw rolnych.

W projekcie może uczestniczyć 25 osób (w tym 13 osób poniżej 35 roku życia), w tym rolnicy, przedsiębiorcy związani z rolnictwem oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na terenach rolniczych bądź działających w sferze rolniczej. Uczestnicy muszą wziąć udział we wszystkich działaniach, których zakres ma na celu poszerzenie kompetencji uczestników z zakresu rozpoczynania i prowadzenia działań innowacyjnych.

W ramach projektu planujemy następujące działania:

  1. Cykl 5 szkoleń realizacja wrzesień/październik 2018 w godz. 8.30 – 16.00 (zapewniamy obiad i przerwy kawowe):
    • I szkolenie – Ochrona środowiska w kontekście innowacyjnych rozwiązań dla mazowieckiej wsi.
    • II szkolenie – Innowacje w chowie i hodowli zwierząt
    • III szkolenie – Innowacje w produkcji roślinnej sposobem na zapewnienie bazy paszowej w gospodarstwie rolnym.
    • IV szkolenie – Innowacyjne rozwiązania technologiczne w uboju zwierząt oraz w przetwórstwie rolnym.
    • V szkolenie – Innowacyjne gospodarstwo – od pomysłu do realizacji.
  1. Wyjazd studyjny (dwudniowy) – realizacja w październiku 2018 roku:

pozyskanie praktycznej wiedzy na temat innowacyjnych rozwiązań wdrażanych w kraju w zakresie produkcji zwierzęcej, przetwórstwa owocowo-warzywnego oraz mięsnego czy produkcji zielarskiej.

  1. Konferencja – realizacja w październiku 2018 roku.

Stuletnia historia wiejskich dożynek w Krzesku-Królowa Niwa

Stowarzyszenie SOKIAL powstało m.in. po to, aby kultywować lokalne tradycje. Nie było więc przypadkiem, że pierwsza dotacja, pozyskana przez SOKIAL, to dofinansowanie na projekt aktywizujący społeczność poprzez przygotowania do dożynek (na realizację projektu pt.: „Tu są nasze korzenie – DOŻYNKI 2006” pozyskaliśmy bardzo dużą, jak na tamte czasy dotację w kwocie 10 tys. zł w ramach programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich). Od tamtego czasu każdego roku aktywnie SOKIAL aktywnie włącza się w organizację krzeskich dożynek…

Dożynki, to prastary obrzęd, połączony z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie żniw i prac polowych. W okresie przedchrześcijańskim prawdopodobnie związane były z kultem roślin i drzew, potem z pierwotnym rolnictwem. W XVI wieku zagościły na dworach majątków ziemskich, gdzie urządzano je dla żniwiarzy w nagrodę za wykonaną pracę przy żniwach i zebrane plony.

Tradycyjnie dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni. W późniejszym okresie ukształtował się zwyczaj urządzana ich w niedzielę, jakiś czas po ukończeniu żniw. Uroczystość w Krzesku-Królowa Niwa przypada tradycyjnie na pierwszą niedzielę po 15 sierpnia (Święto Matki Boskiej Zielnej).

Dożynki w Krzesku-Królowa Niwa mają piękną historię, wyrastającą z aktywności i religijności mieszkańców tej miejscowości. Tradycja krzeskich dożynek sięga co najmniej 1918 roku. Niektórzy mieszkańcy, powołując się na przekazy ustne swoich przodków, mówią o jeszcze odleglejszej dacie pierwszych dożynek. Wskazywany jest nawet rok 1907, kiedy to krzeska młodzież założyła Koło Młodzieży Wiejskiej „Wici”, które zainicjowało organizację wiejskich dożynek. Z całą pewnością dożynki w Krzesku-Królowa Niwa odbyły się w roku 1918, kiedy to odradzającej się państwowości towarzyszył wzrost aktywności społecznej, związanej z poczuciem radości i wolności zgromadzeń. Symbolicznie więc przyjęto, że krzeskie dożynki mają tyle lat, co odrodzona niepodległość Polski!

Mieszkańcy Krzeska-Królowa Niwa z dumą przypominają, że tutaj nie zaprzestano organizacji dożynek nawet w trakcie II wojny światowej, okresu komunizmu czy stanu wojennego. Ponadto zwracają uwagę, że ich dożynki mają charakter wiejski, podczas gdy zazwyczaj spotyka się parafialne, gminne, powiatowe, itd. Szczególnie po II wojnie światowej stało się powszechną praktyką, że gospodarzami dożynek są zwykle przedstawiciele władz administracyjnych szczebli (od gminnych do centralnych). Krzeskie dożynki mają charakter tradycyjnych dożynek wiejskich. Są one organizowane przez samych mieszkańców Krzeska-Królowa Niwa, głównie młodzieży (przy wsparciu zaprzyjaźnionych instytucji i organizacji). Dla młodzieży jest to od pokoleń jedna z ważniejszych atrakcji okresu wakacyjnego, gdzie po ciężkim dniu pracy w polu można spotkać się, ćwiczyć śpiew oraz kabarety przed występem dla publiczności. Dla pozostałych, oprócz potrzeby dziękczynienia za plony, duma z kontynuowania wiejskich tradycji. Nie byłoby jednak krzeskich dożynek bez lokalnych liderów, którzy dbają, aby ta tradycja nie została przerwana. Wśród setek zaangażowanych, warto wyróżnić choćby te osoby, które przygotowywały występy artystyczne: Wanda Stańczuk, Elżbieta Sas, Stanisława Wróbel, Teresa Błażejczyk, Wanda Kajda, Alina Starzyńska, Barbara Misiuta, Hanna Pająk, Ewa Chyża, Anna Demianiuk, Teresa Golec i Ewa Jurkowska. Zasługi wymienionych osób są ogromne, bowiem zabiegały (Ewa Jurkowska wciąż zabiega – od 36 lat) o to, aby – mimo cywilizacyjnych zmian – wśród kolejnych pokoleń mieszkańców Krzeska-Królowa Niwa kwitło zainteresowanie kulturą i tradycją ludową.

Dziś dożynki, to największe, tradycyjne święto okresu letnio-jesiennych zbiorów. Krzeskie dożynki, podobnie jak na terenie całego kraju, pokazują dawne zwyczaje ludowe oraz kultywują rodzime obrzędy rolników, dziękujących za plony. Stałymi elementami krzeskich dożynek są więc: Msza Święta, korowód dożynkowy, poświęcenie i przekazanie wieńca, symbolizującego plony, dzielenie chleba oraz występy artystyczne z wyczekiwanymi przez wszystkich przyśpiewkami, które opisują wydarzenia z życia krzeska od ostatnich dozynek i zabawa taneczna. Uroczystości wciąż cieszą się dużą popularnością wśród mieszkańców Krzeska-Królowa Niwa, innych miejscowości gminy Zbuczyn i gości z najodleglejszych stron.

Hubert Pasiak
Stowarzyszenie SOKiAL

 

Z kroniki Koła „Wici” sierpień 1937 roku – „Robimy dożynki”.

Od tego dnia były gorączkowe przygotowania. Codziennie długo w nocy grupka młodzieży przerabiała inscenizacje-śpiew, bo chcieliśmy dać piękny program, a potem wytworzyć w dniu tak uroczystym miłą atmosferę. Oczekiwany przez nas dzień nadszedł. Jeszcze słońce nie zdążyło rozejrzeć się po okolicy, a już we wsi można było zobaczyć krzątającą się młodzież. Robiono ostatnie przygotowania. Jedni stroili i zamiatali remizę, drudzy ubierali kwiatami wianek, a jeszcze inni gwarzyli o dzisiejszym święcie. Około godz. 9-tej  kilka koleżanek wyniosło wianek-symbol rocznego wysiłku i zabiegów, za nimi ustawiają się dwójkami członkowie Koła i duża ilość młodzieży niezorganizowanej. Ruszamy orszakiem w kierunku kościoła, w marszu przygrywa muzyka. Z chałup wszytko co żyło wychodzi na ulice, część przyłącza się do orszaku i idą, a ci co zostają z uśmiechem na ustach zdają się przemawiać: Wy młodzi nam radość do wsi wnosicie… Przy muzyce i śpiewie szybko doszliśmy do kościoła. Tam podobnie jak we wsi staliśmy się głównym ośrodkiem zainteresowań. Po skończonym nabożeństwie, które celebrował ks. Edward Jabłoński,  przyłączają się do naszego pochodu starsi gospodarze, sympatycy, znajomi i idziemy polną drogą do wsi przez wieś na wygon. Muzykanci żałośnie zawodzą, a gdy zmęczeni ustają, słychać pieśni żniwne. Płyną słowa o żniwie, o pracy na skwarze, od której spływał ze żniwiarzy rzęsisty pot i zalewał skronie i oczy. A teraz te trudy ujęte w słowa piosenki lecą do serc żniwiarzy…

Powoli zbliża się ku nim orszak. Wreszcie występuje z orszaku jeden z kolegów i przemawia o znaczeniu dożynek, mówi skąd to prastare święto bierze swój początek, jakie wartości przynosi na wieś ten uroczysty dzień. Nasze dożynki wypływają z potrzeb duchowych wsi, są samodzielnie przez młodzież urządzone, bez nakazu pańszczyźnianego, a wieńce odbierają rodzice żniwiarze, a nie dziedzic, który może nawet nie dotknął sierpa lub kosy przez całe życie. Po ostatnich słowach przemówienia koleżanki złożyły wieńce rodzicom. Zapanowała cisza. Wszyscy wpatrzeni w twarze rodziców odczuwali, że chwila ta jakoś dziwnie wszystkich łączy i zbliża…  Naraz wstaje sołtys i w imieniu rodziców tak do nas przemawia: – Miło nam wszystkim tu zebranym, że młodzież wiciowa tak nam ślicznie – chłopskie święto urządziła. Pracy mieliście przy tem dużo, ale my ją ocenić potrafimy. Organizacja wasza jest z różnych pobudek prześladowana, ale patrząc i rozumiejąc waszą pracę – nieprawdę wasi wrogowie mówią. Z wami powinna być cała młodzież, by mogła odczuć naszą niedolę i dążenia. W trudnych  chwilach my starsi rozumiejąc wasze intencje, będziemy wam zawsze pomagać. Jeszcze raz wam bardzo dziękuję.. ! Po słowach sołtysa długo rozlegały się oklaski. Później zainscenizowano „Błogosławiona dobroć człowieka”, która zrobiła tak wielkie wrażenie, że zaczęto płakać, płynęły łzy matkom naszym, płakali niektórzy ojcowie. W tak podniosłej chwili zaczęto się dzielić chlebem. Nie było uśmiechów, był nastrój poważny i bardzo serdeczny. Jeden z gospodarzy mówił teraz o organizacjach chłopskich o wspólnym wysiłku ku lepszemu. Zainscenizowano „Pieśń o pracy” Stanisława Młodożeńca – twarde słowa, prosta treść, a tak nam znana, wprowadziła wszystkich w zdumienie. Odczytano dwa wiersze Młodożeńca „Orka” i „Młocka”, a po nich pieśń „ Na polu wierzba”. Na zakończenie odśpiewano kilka piosenek wiciowych. Muzykanci zagrali teraz polkę. W świetle słońca zaczęły pary wywijać, a przybywało ich coraz więcej. Po kilku tańcach muzykanci przenieśli się do remizy. Zebrani zaczęli sie wolno rozchodzić. Niektórzy stali, jakby na coś jeszcze czekając. W remizie oświetlonej lampami naftowymi, długo w nocy bawiła się młodzież, ciężki czas żniwny wspominając”…

Opisał Jan Prokopiak „Jedynak”
Źródło: www.aleksandrowicz.ubf.pl